Rzymskokatolicka Parafia Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej. Parafia: (33) 814 59 59 Kancelaria: (33) 814 45 07

Msza św. dziękczynna w dniu 20 sierpnia 2017 r.

Jubileusz 225-lecia poświęcenia kościoła pw. Opatrzności Bożej

 

Biskup Piotr Greger

 

            Mam za sobą doświadczenie zwiedzania i modlitwy w wielu świątyniach. Pamiętając o tym, zacząłem się zastanawiać i postawiłem sobie pytanie: które kościoły wywarły na mnie największe wrażenie? Z pewnością nie te podziwiane ze względu na piękno architektury czy wewnętrznego wystroju, ale te, gdzie panował klimat sprzyjający modlitwie. Było mi dane być także w meczecie, który jest domem modlitwy mahometan (poszedłem tam kierowany ciekawością). Przy wejściu zdjąłem buty i cicho stąpałem po grubym, rozpostartym na posadzce dywanie. Przez kilka minut byłem z samego tyłu i patrzyłem na skupionych i zamyślonych wyznawców Allacha. Po chwili pobytu w tej ciszy i półmroku zrozumiałem, że w tym domu albo trzeba się włączyć w nurt modlitwy, albo natychmiast wyjść i opuścić mury meczetu; żadne rozwiązanie pośrednie było niemożliwe. Z postawy rozmodlonych ludzi biła powaga miejsca. W ogóle trzeba docenić szacunek wobec tego, co dla tych ludzi jest święte. Byłem świadkiem, jak na czas wołania ludzi przez muezina do modlitwy, przy basenach i miejscach zabaw muzyka milknie. Ktoś inny zatrzymał samochód, wyciągnął z bagażnika mały koc i zwrócony twarzą w stronę meczetu modlił się na oczach innych. To na nikim nie robi żadnego wrażenia, jest zjawiskiem zupełnie naturalnym.

            Spotkałem też sporo świątyń katolickich, gdzie panowała atmosfera modlitwy. Jedną z nich jest kaplica Małych Sióstr Ojca de Foucauld na peryferiach Rzymu. Mała, skromna, uboga, mieszcząca się w baraku, gdzie noc i dzień trwa adoracja Najświętszego Sakramentu. Przekraczając progi tej kaplicy, zauważyłem kilka modlących się sióstr i odniosłem to samo wrażenie, jak podczas wizyty w meczecie. Trzeba się dołączyć do modlitwy, albo muszę wyjść; w przeciwnym razie będę intruzem. Podobnych kościołów jest sporo, także na terenie naszej diecezji. Widok rozmodlonych ludzi zmusza człowieka do zgięcia kolan przed Bogiem. To byli wierzący, którzy mieli świadomość, czym jest świątynia, po co została zbudowana i jakie jest jej przeznaczenie. Oni wszyscy przyszli do świątyni po to, aby się modlić. W tym kontekście pragnę serdecznie podziękować księdzu proboszczowi Andrzejowi za to, że bielski kościół Opatrzności Bożej jest jednym z wielu w naszej diecezji, gdzie w ciągu dnia trwa – chociaż przez kilka godzin – adoracja Najświętszego Sakramentu. Dziękuję także za włączenie się w trwającą w naszej diecezji wieczystą adorację. Ten fakt sprawia, że przepełniona bogactwem tradycji świątynia w Białej jest domem otwartym, który stanowi zaproszenie do nieustannej modlitwy.

Rocznica poświęcenia kościoła to okazja do uwielbienia Boga nie tylko za to, że mamy kościół, gdzie możemy się modlić, ale nade wszystko za to, że my jesteśmy żywym Kościołem Chrystusa. Historia 225 lat obecności Boga w tym miejscu mierzy się wielkim rozdziałem tego, co się dzieje w duszy człowieka. Iluż ludzi otrzymało tu dar łaski Bożej poprzez duchowe narodzenie w sakramencie chrztu świętego i zjednoczyło się z Jezusem na drodze sakramentalnej Komunii, iluż młodych zostało umocnionych Duchem Świętym i Jego darami w sakramencie bierzmowania. Jak wiele mogą powiedzieć tutejsze konfesjonały, gdzie człowiek wewnętrznie uwolniony powstaje na nowo do życia pełen nadziei i miłości. Przed tym ołtarzem młodzi ludzie przyrzekali sobie wzajemnie miłość, wierność oraz uczciwość małżeńską i szli pełni radości budować życie we wspólnocie rodzinnej. Jak wiele razy Pan Jezus wychodził poza progi tej świątyni i nawiedzał domy tutejszej parafii przynosząc słowo otuchy i łaskę nadziei ludziom chorym. A cóż powiedzieć o wszystkich grupach formacyjnych, zespołach apostolskich, ruchach czy stowarzyszeniach, gdzie wszyscy – od dzieci począwszy, a na dorosłych skończywszy – odczytali swoją drogę wzrastania ku pełni świętości. Nie wolno zapominać o duchowych owocach duszpasterskiej posługi w tym kościele, czego dowodem są kapłani, siostry i bracia zakonni pochodzący z tej wspólnoty parafialnej. To owoc modlitwy, ofiary i cierpienia tych, którzy tutaj trwali i nadal trwają na modlitwie.

Każda świątynia jest widocznym owocem ludzkiej pracy, ofiarności, a nade wszystko znakiem wiary. Takim dziełem jest także ten kościół parafialny, gdzie pod osłoną znaków liturgii dokonuje się na co dzień tajemnica zbawienia. Nasze dzisiejsze zgromadzenie liturgiczne jest podziękowaniem Panu Bogu za dary, które tak obficie składa w nasze ręce. Pragniemy, aby ta świątynia – i wszystkie inne kościoły – były miejscem uwielbienia Boga i jednoczenia się ludu Bożego ku chwale Ojca, który jest w niebie. Ta przestrzeń jest święta i ma swoją godność, ponieważ jest tu ciągle obecny Jezus Chrystus w tabernakulum. Jest tu także ołtarz, na którym codziennie uobecnia się tajemnica Wieczernika poprzez sprawowanie Ofiary Jezusa na odpuszczenie naszych grzechów. Ta świątynia jest centrum parafii, ponieważ tu bije niewyczerpane źródło Bożej łaski, które pozwala człowiekowi realizować swoje życiowe powołanie. Patrząc na życie w duchu wiary, tutaj się wszystko rozpoczyna i w tym miejscu się kończy. Dla człowieka wierzącego mieszkającego na terenie parafii Opatrzności Bożej nie ma ważniejszego miejsca jak kościół na skrzyżowaniu ulicy księdza Stojałowskiego i Żywieckiej. To jest sakralna przestrzeń, w której człowiek może i powinien regularnie przekraczać jej progi, aby troszczyć się o permanentny rozwój wiary.

We wspólnocie Kościoła zawsze sprawa dotyczy wiary. Niejednego z nas może zastanawiać, a nawet zawstydzić, wiara kobiety kananejskiej. Słyszymy dziś w Ewangelii, jak Jezus przybywa w okolice Tyru i Sydonu, starożytnych miejscowości fenickich, zamieszkałych zasadniczo przez pogan (teren dzisiejszej Libii). Jedna z kobiet, która prawdopodobnie wielokrotnie słyszała o Jezusie, podeszła do Niego i wykrzyczała swój ból spowodowany chorobą córki: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha (Mt 15, 22b). Kobieta wchodzi w mocny, ale bardzo konkretny, szczery dialog. Usłyszała z ust Jezusa twarde słowa, którymi się nie zniechęciła. Nie przeraziło ją milczenie Jezusa (takie zachowanie jest zastanawiające, ponieważ w analogicznych sytuacjach wzruszał się głęboko), nie deprymuje ją surowa zdecydowana odpowiedź Jezusa. Pada na twarz i zaczyna błagać. Zauważamy w zachowaniu kobiety zrozumiały upór, niespotykaną cierpliwość, ale też rozsądną pokorę.

Najprościej byłoby ją odpędzić, odesłać do domu; tego chcieli uczniowie, ponieważ była uparta w swojej prośbie i mocno się naprzykrzała: Odpraw ją, bo krzyczy za nami (Mt 15, 23b). Pan Jezus pozornie wydaje się podzielać zachowanie wołających uczniów. Najpierw milczy, a potem wypowiada słowa o tym, że nie może zabierać chleba dzieciom, by dawać go psom (pogan często przedstawiano jako psy). Nieustępliwa kobieta podejmuje rozmowę i daje odpowiedź na ten samej nucie: szczenięta jedzą ze stołu panów, kiedy spadają z nich okruszyny (por. Mt 15, 27). Jako kobieta i matka, kochająca swoją córkę, nie rezygnuje nawet za cenę największych upokorzeń. Dlatego także ze swojej strony stanowczo, ale równie szczerze odpowiedziała Jezusowi. Jest pewna Jezusa; ma do Niego zaufanie; wierzy w Jego miłosierdzie, które przekracza zdolności ludzkiego rozumowania.

Możemy się domyślać, że głównym powodem jej determinacji była bezradność wobec choroby córki. Być może, odwagi dodała jej również czułość, z jaką Jezus pochylał się nad cierpiącymi ludźmi; dlatego miała pewność, że jej szczerość nie zostanie nadużyta czy wykorzystana przeciwko niej. To są dwa klucze, które otwierają drzwi do tego, aby szczerze stanąć przed Bogiem. Wpierw – uznanie prawdy o swojej ludzkiej kondycji (nie wyłączając prawdy o popełnionych grzechach) oraz akceptacja prawdy o Bogu (nie pomijając Jego miłosierdzia). Jeśli brakuje w nas szczerego dialogu z Bogiem, to czyż powodem nie jest to, iż mamy problem z uznaniem którejś z tych prawd? (albo obu jednocześnie).

            Dialog z Bogiem bywa czasem nieprawdopodobnie odważny, bardzo bezpośredni; taka jest ta dzisiejsza Ewangelia. Kobieta kananejska niczego nie ukrywa, jest szczera do bólu, nazywa rzeczy po imieniu. Człowiek bowiem chce osiągnąć to, co uczynił przedmiotem swojego pragnienia, co jest dla niego sprawą priorytetową, która nie może czekać ani chwili dłużej. W tym względzie ta kobieta nie była inna; tym bardziej, że sprawa dotyczyła jej córki potrzebującej pomocy. Pan Jezus dostrzega jej wyjątkową determinację. Nie mógł jej zlekceważyć, nie chciał jej potraktować bezdusznie jak mieli zamiar synowie Jego narodu. Wiedział, że świat pogański reprezentuje sobą postawę zamknięcia i brak posłuszeństwa wobec Boga. Pamięta, o czym wszyscy w narodzie wybranym wiedzą,  jak sami okazali się kiedyś niewierni wobec Boga, nie chcieli Go słuchać, mieli swój pomysł na życie daleko odbiegający do tego, co Boże. Wobec tego doświadczenia, Pan Bóg nigdy ich nie odrzucił; zawiódł się na nich, był rozczarowany ich postawą, ale z nich nie zrezygnował. To jest główny nurt historii zbawienia, w której Bóg uczy nas niestrudzonej troski o ludzi każdego narodu. Nie można ich zostawiać, oni muszą być blisko Pana Boga; trzeba im pomóc do Niego się dostać, a nie kłaść bariery czy rzucać kłody pod nogi. W ich świadomości musi być obecna prawda o pragnieniu Boga bycia z każdym człowiekiem, zwłaszcza z tym, który zwraca się do Niego ze swoimi kłopotami i komunikuje Go o swoich problemach.

            O, niewiasto, wielka jest twoja wiara, niech ci się stanie, jak pragniesz (Mt 15, 28a) – taki jest w odniesieniu do całego wydarzenia komentarz Jezusa, który zostaje niejako pokonany wiarą Kananejki. Wiara jest jedynym, właściwym językiem komunikacji człowieka z Bogiem. Wiara silna daje podstawy do tego, aby dialog z Bogiem okazał się realny, czytelny i mający szansę spełnienia się w tym wszystkim, co jest przedmiotem ludzkiego zatroskania. Ileż ta scena Ewangelii ma w sobie życiowej mądrości, wobec nas będących małodusznymi, wątpiącymi, niecierpliwymi i godzącymi się rezygnować wobec jakiegokolwiek niepowodzenia. Kananejka nawrócona, ale także przez Jezusa pochwalona, jest przekonującym wezwaniem, aby nie ustępować, nie poddawać się i nie rezygnować z tego, co ma znamiona dobra, moralnej poprawności i życiowej konieczności.

Rocznica poświęcenia kościoła każe nam oczyma wiary spojrzeć ku przyszłości. Nie chodzi tylko o samo programowanie kolejnych zadań (co ważne i konieczne), ale niech to będzie spojrzenie pełne odpowiedzialności za życie tych, którzy tutaj się modlą. Dlatego pragniemy dziś podziękować Bogu za tych ludzi, którzy podjęli starania o uzyskanie zezwolenia na budowę tego kościoła; pamiętamy o tych, którzy dzieło budowy wspierali swoją modlitwą, ofiarą i pracą. Ogarniamy pamięcią modlitewną tych wszystkich, którzy po dzień dzisiejszy troszczą się o tę świątynię. Modlimy się za wszystkich – bez wyjątku – Parafian, a zmarłych polecamy Miłosierdziu Bożemu. Chcemy podziękować Bogu za wszystkich duszpasterzy i pomocników (zakrystianie, organiści, służba liturgiczna), którzy traktowali ten kościół jak drugi dom. Niech udział w wiecznej uczcie Kościoła chwalebnego będzie dla nich wszystkich nagrodą za to, że w czasie ziemskiego życia troszczyli się o Kościół pielgrzymujący. Niech Boża Opatrzność, której tak mocno ufali, będzie dla nich sprawiedliwą i słuszną nagrodą. Amen.

 

 

Konto bankowe:

Parafia Opatrzności Bożej
Pl. Opatrzności Bożej 19
43-300 Bielsko-Biała

35 1500 1357 1213 5005 1631 0000 

Dyżury kancelaria:

Pon. - ks. Tomasz Bieniek

Wt. -  ks. Kamil Kuchejda

Śr. - ks. Andrzej Żmudka

ks. prob. Andrzej Mojżeszko

Czw. - ks. Grzegorz Guga

Pt. - ks. Piotr Niemczyk

Odwiedziło nas:

Dzisiaj 166

Wczoraj 108

W miesiącu 3379

Razem 69311

Kubik-Rubik Joomla! Extensions

Go to top